Skip to content

Propozycja

by w dniu 09/08/2011

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że zarabiam robiąc biżuterię. Wystawiam ją na sprzedaż na Etsy. Jest to serwis, na którym można sprzedawać rzeczy zrobione przez siebie (to obejmuje również studia, w których pracuje kilku rzemieślników), rzeczy nie zrobione przez siebie ale vintage, czyli starsze niż dwadzieścia lat, oraz materiały do robienia rękodzieła.

Moje rzeczy są dość charakterystyczne i wielu ludziom się podobają, co mnie cieszy niezmiernie. Powoduje to różne reakcje, głównie „ojej, chcę to” (co cieszy mnie jeszcze bardziej, bo z tego żyję), oraz „ojej, też bym chciała takie umieć” (co cieszy mnie już trochę mniej, ale aktywnie staram się na ludzi nie wkurwiać tylko brać to za dobrą monetę).

Ale ostatnio zamiast prośby o tutorial, albo coś w tym stylu, trafiła mi się następująca propozycja współpracy. Dziewczyna napisała, że wystawia swoją biżuterię na jakimś rosyjskim odpowiedniku Etsy (sprawdziłam, interfejs też był zerżnięty) i że bardzo jej się podobają moje wisiorki. Nie ma jednak czasu nauczyć się robić takich samych jak moje (przyznając się tym samym do chęci popełnienia plagiatu) więc chętnie odkupi je ode mnie po cenie hurtowej żeby sprzedawać w tamtym sklepie jako swoje.

Jeszcze nie odpisałam na tego maila, bo co próbuję, to wszystko mi opada.

Reklamy
4 Komentarze
  1. Olać i nie odpisywać. Nie ma sensu. Fakt, że wszystko Ci opada, świadczy o tym, że przekroczona została granica akceptowalności wszelakiej.

  2. No proszę. Czyli to nie tylko mnie się zdarza!
    Swego czasu znalazłam w sieci na blogu „reklamującym” pewną monoteistyczną religię zerżnięty w całości mój długi i (nieskromnie powiem) dobry tekst. Wrzucony normalnie jako post, bez info o cytacie. Napisałam do pań właścicielek bloga, że jestem autorką tekstu i proszę o zamieszczenie informacji, skąd pochodzi, czyli po prostu odsyłacza do mojego bloga.
    Panie odpisały, że nie ma mowy, bo na swoim blogu zamieszczają wyłącznie własne teksty, nie cudze. WTF?!
    Po jakichś dwóch miesiącach widzenia, post zniknął.

  3. Hehe a ja słyszałam kiedyś historię jak do profesjonalnego fotografa napisał jakiś początkujący z prośbą o wypożyczenie mu zdjęć na kilka miesięcy (oczywiście odpłatnie) aby mógł umieścić je w swoim portfolio!! bo ludzie chętniej go zatrudnią jak im już coś swojego pokaże…. Aż się boję pomyśleć jak mogli by się naciąć jego ewentualni klienci…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: